Blog

Podróż bez planu

20 lipca 2017 wyruszyliśmy w naszą spontaniczną podróż.  Plan na dwa tygodnie był jeden – podróż bez żadnego planu i celu podróży.

Do tej pory nasze podróże zawsze miały jakiś cel, zawsze wybieraliśmy jakiś w miarę konkretny kierunek i planowaliśmy co chcemy zobaczyć po drodze. Tym razem miało być inaczej. Po prostu wyszliśmy na wylotówkę i czekaliśmy na kierowcę który zawiezie nas w jakieś ciekawe miejsce. Będąc w Dukli, niedaleko granicy ze Słowacją zatrzymał się nam kierowca tira. Zapytaliśmy go dokąd jedzie – odpowiedział, że do Rumunii. Spojrzeliśmy na siebie i bez namysłu odpowiedzieliśmy – „No dobra. Może być Rumunia.” I tak rozpoczęła się nasza Rumuńska przygoda. A to, że nie mieliśmy planu było ogromną zaletą. Dlaczego?

  1. Każde miejsce, które odwiedziliśmy było dla nas miłym zaskoczeniem.
  2. Nie było ryzyka, że czegoś nie zdążymy odwiedzić – przecież nie mieliśmy żadnego planu.
  3. Nie mieliśmy prawie żadnej wiedzy o miejscach do których jedziemy – dzięki temu wiedzę zdobywaliśmy po drodze, rozmawiając z ludźmi. A taka wiedza jest zdecydowanie ciekawsza niż ta z przewodników.
  4. Poznaliśmy wielu fantastycznych ludzi – wielu z nich bardzo chętnie wcielało się w rolę naszych przewodników.
  5. Mieliśmy okazję doświadczyć ogromnej Rumuńskiej gościnności, która już pierwszego dnia pobytu przerosła nasze najśmielsze oczekiwania.

Najważniejszy wniosek z podróży jest następujący: w podróży warto być elastycznym. Nawet jeśli mamy jakiś plan, to czasem warto go zmienić i nie trzymać się go sztywno. A jeśli nie ma żadnego planu warto być otwartym na propozycje miejscowych – oni najlepiej znają swoja okolicę i to oni najlepiej pokierują naszą podróżą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *